Ciężkie zadanie 10

  Po dziesięciu minutach byłyśmy już w kanale, było strasznie ciasno i niewygodnie. Ciężko było czołgać się i nie być głośno, ale jakoś udało nam się pokonać połowę kanału. Mniej więcej dziesięć minut później, natrafiłyśmy na naszą celę, a tam udało nam się zobaczyć Antonia i drugiego strażnika, który na niego wrzeszczał i wyklinał. Wiadome było, że jeśli chcemy uciec musimy się spieszyć, ponieważ zostało mało czasu.
  W końcu naszym oczom ukazała się blaszana płyta, która była końcem kanału. Zrzuciłam ją na ziemię i próbowałam wyjść, ale było bardzo wysoko. Narobiłyśmy przy tym dużo hałasu, dlatego tym bardziej należało się spieszyć. Następnie Carmen uchyliła delikatnie drzwi, żeby sprawdzić, czy ktoś stoi. Gdy teren był czysty, wybiegłyśmy szybko z budynku udając się w stronę ogromnych ciężarówek,  by stamtąd biec w stronę lasu. Gdy biegłyśmy w stronę lasu usłyszałyśmy straszny huk i zaraz potem głośny alarm, co znaczyło, że zaraz zaczną się poszukiwania. W oddali widziałyśmy, że zaczynają zbierać się czarne samochody terenowe, należące do spółki winiarni. Biegłyśmy więc ile sił w nogach, by nie trafić na nich na głównej ulicy, chociaż mieli zdecydowaną przewagę. 
  W lesie napotkał nas kolejny problem, bowiem Carmen upadła i zaczęła mieć problemy z chodzeniem, co zdecydowanie nas spowalniało. Nie było jednak mowy o tym, że zostanie tam sama, dlatego musiałyśmy szybko znaleźć jakiś dom żeby się schronić i przeczekać gorszy czas. Gdy zaczęło się ściemniać, znalazłyśmy jakąś wiejską chatę pośród drzew, która wyglądała trochę przerażająco. Zapukałyśmy do drzwi i naszym oczom ukazała się mała, filigranowa staruszka w chustce na włosach.
  - Dzień dobry, chciałybyśmy się zapytać, czy możemy nagrzać się choć trochę u Pani? - zaczęłam nieśmiało. - Błądzimy tak już kilka godzin i jesteśmy bardzo zmęczone...
  - Możecie wejść, wchodźcie dziecinki... Skąd przyszłyście? Dlaczego tak mizernie wyglądacie? - dopytywała.
  - Byłyśmy na spacerze i zabłądziłyśmy. - powiedziała Carmen. 
  - Dobrze, dobrze, usiądźcie tu, zaraz zaparzę herbaty. 
  Kochana kobieta ugościła nas w swoim domu, my opowiadałyśmy jej trochę o tym, co nas spotkało. Gdy wyjawiłyśmy jej prawdziwą przyczynę naszego pobytu w lesie, nie była szczególnie zdumiona. Z jej opowieści dowiedziałyśmy się, że wiele osób próbowało ujawnić fakty dotyczące zatrutych win, jednak takie osoby szybko były usuwane. 
  Rano, gdy chciałyśmy się zbierać do wyjścia, zauważyłyśmy przez okno nadjeżdżające auto. To byli oni. Wszystkie w panice zaczęłyśmy szukać kryjówki. 

Komentarze

Popularne posty