Coraz więcej tajemnic 2
Stojąc w środku meksykańskiego metropolis, z mapą w ręku, przyglądałam się budynkowi naprzeciwko. Była to stara kamienica, dość obskurna i zapewne nikt w niej od dawna nie mieszkał. Niemniej jednak, niewiele się zastanawiając, weszłam do budynku. Stęchlizna i duchota uderzyły mnie nad wyraz mocno, z trudem łapałam oddechy. Naprzeciwko mnie znajdowały się stare, drewniane schody, a tuż za nimi drzwi. Jak się okazało, drzwi prowadziły do mieszkania pana Strachowskiego, handlarza win, który współpracował z dziadkiem w latach 70. Był człowiekiem oczytanym i elokwentnym, miał ogromną winnicę na południu Francji, znał się świetnie na biznesie i finansach. Chciałam dowiedzieć się czegoś więcej na temat książki dziadka, dlatego zaczęłam nieśmiało temat. Pan Strachowski na chwilę zamilkł, po czym wstał by zamknąć wszystkie okna. Po chwili zaczął. - To jest dość skomplikowana sprawa. Na pewno dziadek zostawił tę książkę, bo ktoś musi podjąć się odkrycia prawdy. Sam nie wiem o co chodziło dokładnie... Któregoś dnia twój dziadek poprosił mnie, bym przekazał list osobie, która się zgłosi w tej sprawie. Wtedy podszedł do regału z książkami, wyjął z jednej z książek kopertę i wręczył mi ją. Na koniec dodał, żebym na siebie uważała, bo ta sprawa może sprowadzić wiele nieszczęść. Podziękowałam i poszłam do pobliskiej knajpy, żeby zająć czymś myśli i po prostu się posilić.
Po skończonym burrito otworzyłam kopertę. Na dość już pożółkłej od czasu i kurzu kartce napisane było: "Nie konsultuj się z nikim w tej sprawie; należy zachować całkowitą dyskrecję. Jedź do Hondurasu, do miasta Catacamas by odnaleźć chemiczkę Carmen Roja. Znajdziesz ją w kawiarni na głównym placu miasta." Nie mogłam uwierzyć w to, co czytam. Kolejne tajemnice, które zdawały się coraz bardziej piętrzyć... Kupiłam kolejny bilet, na piątek tego samego tygodnia. Żeby dowiedzieć się czegoś więcej, postanowiłam jeszcze raz przejrzeć książkę dziadka, być może umknęło mi coś ważnego. Nie myliłam się - na ostatniej stronie księgi napisane były hasła takie jak "rząd", "oszustwo", "cenzura". Zaczęłam się zastanawiać co to może wszystko oznaczać. Wydawało się, jakby dziadek odkrył coś, czego nie powinien... Co to jednak miało wspólnego z winem? Zdaje się, że rozwikłanie tej zagadki zajmie mi dużo więcej, niż przypuszczałam.
Komentarze
Prześlij komentarz